Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rekomendacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rekomendacje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 sierpnia 2017

"Poszukiwani, poszukiwany" - Małgorzata Falkowska




Tytuł: Poszukiwani, poszukiwany
Autor: Małgorzata Falkowska
Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 18 sierpnia 2017
Liczba stron: 304


     Kiedy w pewnym konkursie udało mi się wygrać książkę Mąż potrzebny na już byłam pewna, że jest to jedna z tych książek, które przeczytam i odłożę na półkę. Nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że od tego momentu wszystko się zmieni. Bo tak właśnie było. Dostrzegła mnie autorka, która dała mi szansę. Dzięki niej mogłam napisać swoją pierwszą rekomendację, dodała mi wiary w to co robię i dzięki niej jestem dziś w tym miejscu. Mowa oczywiście o Małgorzacie Falkowskiej, która swoją energią i optymizmem zaraża pół świata. Szok, prawda? Oczywiście! Dla mnie jednak większym szokiem było powstanie kolejnych części niesamowitych przygód wspaniałych kobiet. Co ciekawsze, do Poszukiwanych udało mi się wskoczyć osobiście!

wtorek, 4 lipca 2017

"Pamiętnik ze starej szafy" - Patrycja May || RECENZJA PRZEDPREMIEROWA




Tytuł: Pamiętnik ze starej szafy
Autor: Patrycja May
Wydawnictwo: Videograf
Data premiery: 5 lipca 2017
Liczba stron: 256


      Czasami nachodzi nas ochota, na przeczytanie czegoś, co sprawi, że szczerze się uśmiechniemy, wrócimy wspomnieniami do dawnych lat i z wypiekami na twarzy będziemy przeglądać w myślach wydarzenia z naszego życia. Wyciągnąć ze starej szafy album z milionem zdjęć i jeszcze raz poczuć to, co było dawno temu. Sięgając po Pamiętnik właśnie na to liczyła - na dużą dawkę humoru, pozytywnych myśli, ale i czegoś wyjątkowego, co sprawi, że treść książki na długo zapadnie mi w pamięci.

      Zabawna opowieść o dorastaniu młodej, zakompleksionej dziewczyny w czasach chylącego się ku upadkowi socjalizmu i początkach wolnej Polski. Zwariowana rodzina, nieobliczalni przyjaciele, a w reszcie proza życia przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, widziana oczami młodości, gdzie wzniosłość przemian przegrywa z drapieżną chęcią przeżycia przygody.  Historie czwórki przyjaciół wkraczających w dorosłe życie, szalonego dziadka Staśka i ciotek: Felicji, której najważniejszym pragnieniem jest powtórne zamążpójście, i Amelii - despotki wzbudzającej trach całej rodziny. [opis wydawcy]

      Pamiętnik ze starej szafy to opowieść prawdziwa, oparta na faktach. Autorka z tego względu postanowiła wydać swoją książkę pod pseudonimem. Co jeszcze mogę powiedzieć na początek? Ciężko ją opisać kilkoma słowami! Naprawdę! Kiedy rozpoczęłam lekturę, pomyślałam sobie "lekka, przyjemna, łatwa do opisania". I tutaj się zdecydowanie myliłam.

       Na pierwszy plan wysuwają się niesamowite historie, przedstawione z punktu widzenia głównej bohaterki. Jesteśmy w czasach, w których socjalizm chyli się ku upadkowi i następują czasy wolnej Polski, a nasza bohaterka wkracza w coraz to nowsze etapy życia. Z punktu widzenia czytelnika, odebrałam tę powieść, jako ogromną dawkę dobrego humoru, no bo kto by się nie uśmiał z pechowego kościelnego wystąpienia, pierwszej walki z kosmetycznym woskiem, czy pierwszych delikatnie zakrapianych imprez? Mniejsze i większe miłostki, problemy czasu dojrzewania, czy totalnie pokręcone nieporozumienia rodzinne? Zapewniam Was, że pośmiejecie się z bohaterami nie raz i nie dwa! Ale... No właśnie, jest jeszcze "ale". Kiedy na moment zatrzymamy się nad lekturą i uzmysłowimy sobie, że przynajmniej większość tych sytuacji przydarzyła się naszej bohaterce, jej rodzinie i przyjaciołom naprawdę, zaczynamy delikatniej inaczej spoglądać na całość. Drogie Panie, wyobraźcie sobie teraz, że żyjecie w czasach, w których nie było dostępu do internetu, wujek Google nie wyrzucał nam rad jak z rękawa, a szałowe kosmetyki, były jak nie z tego świata. Teraz sobie wyobraźcie, że w sklepach pojawił się hit! Koleżanka tak bardzo wychwalała kosmetyczny wosk, że na nic nie czekając, trzeba było go wypróbować. Powiem jedno: ała! I właściwie jeszcze raz ała! To taki pierwszy lepszy przykład, który pokazuje, że z perspektywy czasu pewne sytuacje wydają się być szalenie zabawne lub wręcz komiczne. Jednak kiedy pomyślę sobie, że miałabym być w sytuacji tej biednej dziewczyny, to dostaję gęsiej skórki!

      W tej historii na uwagę zasługuje nie tylko główna bohaterka, ale i jej cała rodzina oraz przyjaciele. Nawet postać kota dostarczy nam szczerego uśmiechu i odrobiny współczucia, choć tu nie wiem, czy bardziej skierowanego w jego stronę, czy właścicielki. Moim ulubieńcem z całą pewnością stał się dziadek Stasiek, który podbił moje serce! Choć muszę przyznać, że bycie jego wnuczką mogło być szalenie frustrujące. To właśnie on uda się z paczką młodych przyjaciół w mały eurotrip i dostarczy nam niezapomnianych wrażeń.

       Zdarzenia przedstawione w książce spisane zostały z odpowiednim dystansem, a całość fantastycznie przedstawia realny obraz chylącemu się ku upadkowi socjalizmu. Niestety nie jestem w stanie odnaleźć w tej książce własnych podobnych wspomnień, gdyż urodziłam się odrobinę za późno. Po przedstawieniu jednak kilku sytuacji najbliższym, widziałam ich reakcje, a słowa: "oj pamiętam, pamiętam, to były czasy!" lub "mam wrażenie, że opowiadasz mi historie, które sama ci kiedyś opowiadałam" utwierdzają mnie w przekonaniu, że Patrycja May z całą pewnością przeżyła to, co ja mogłam niedawno przeczytać na kartach jej powieści. Jestem też pewna, że osoby, które pamiętają te czasy (a nie było to wcale aż tak dawno!) odnajdą w treści sytuacje, w których osobiście się znaleźli i ciepło je wspominają.

        Zakończenie Pamiętnika może nam delikatnie sugerować, że w przyszłości otrzymamy jego kontynuację, z czego byłabym bardzo zadowolona! Z wielką przyjemnością odkryłabym dalsze losy bohaterów i przeżyła z nimi kolejne niezapomniane chwile.

       Pamiętnik ze starej szafy to książka, która dostarczy Ci niesamowitych wrażeń! Razem z grupą młodych bohaterów przeżyjesz niezapomniane chwile, do których wiecznie będziesz chcieć wracać, w końcu mały eurotrip, kreatywne przejęzyczenia i bardzo niezapowiedziani goście nie trafiają się każdemu. Ogromna dawka śmiechu, od której ból brzucha gwarantowany. Daj się porwać tej historii, a z całą pewnością nie pożałujesz! Polecam!

P.S. Chociaż wspomnienia z fiatem 126p ma chyba jeszcze większość z nas?! Zaglądnijcie do Pamiętnika ze starej szafy, będziecie zachwyceni!






Za możliwość objęcia patronatem medialnym książki Pamiętnik ze starej szafy  i napisanie do niego rekomendacji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Videograf i Autorce!


niedziela, 5 lutego 2017

"Zemsta i przebaczenie. Otchłań nienawiści" - Joanna Jax [ZAPOWIEDŹ]





Tytuł: Zemsta i przebaczenie. Otchłań nienawiści
Saga: Zemsta i przebaczenie. tom II
Autor: Joanna Jax
Wydawnictwo: Videograf
Data premiery: 21 lutego 2017
Liczba stron: 376


  
     Wspaniała i epicka opowieść, która każde porwie bez pamięci i nikogo nie pozostawi obojętnym. Pierwszy tom rewelacyjnego cyklu już za nami. Dziś przychodzę do Was moi drodzy ze wspaniałą wiadomością! Już 21 lutego odbędzie się premiera drugiego tomu. W tajemnicy Wam powiem, że jest jeszcze lepszy, niż poprzedni, który był rewelacyjny!


Opis:
" Drugi tom opowieści o losach bohaterów Narodzin gniewu. Apogeum II wojny światowej. Ludzie próbują odnaleźć się w świecie, w którym rządzi nazistowski terror, a życie ludzkie wydaje się kruche i niepewne. Czy w czasach zagłady uda się ocalić miłość i przyjaźń? Jak wiele można poświęcić i jak daleko trzeba przesunąć granice moralności, by walczyć z wrogiem? Akcje sabotażu, operacje wywiadowcze, brutalna działalność gestapo, zdrajcy i szmalcownicy, brawurowe ucieczki, a w tym wszystkim pojedynczy człowiek ze swoimi namiętnościami, wątpliwościami i słabościami, gdzie nic nie jest czarno-białe i oczywiste."


Mam zaszczyt ogłosić, iż zostałam ambasadorką tej wspaniałej powieści! Co to oznacza? Będzie przedpremierowa recenzja, piękne cytaty, ciekawe konkursy i wiele radości!


A na krótką zachętę moja rekomendacja:


sobota, 21 stycznia 2017

"Gorzej być (nie) może" - Małgorzata Falkowska [REKOMENDACJA + recenzja]




Tytuł: Gorzej być (nie) może
Autor: Małgorzata Falkowska
Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 17 stycznia 2016
Liczba stron: 376


     Po raz kolejny zdarzyła mi się sytuacja, w której patrzę na migający kursor i nie wiem w jakie literki uderzać, żeby wyszło z tego coś konstruktywnego. Dawno tak nie miałam, ale jednak... Może zacznę od tego, że ta książka spadła na mnie jak grom z jasnego nieba? Nie wierzycie? Naprawdę! No ok, może nie tak dosłownie, ale w bardzo podobny sposób. Jakie w takim razie były moje wrażenie po jej przeczytaniu?

     Kontynuacja przygód sześciu zwariowanych przyjaciółek, bohaterek książki Mąż potrzebny na już. Życie Zosi wydaje się wręcz idealne. Bogata dziedziczka nie ma w zwyczaju się niczym przejmować.  Przyziemne problemy zdają się ją omijać szerokim łukiem, jednak los, a w zasadzie bliscy postanawiają to zmienić. Kiedy wydaje się, że gorzej być już nie może, Zosia uświadamia sobie w jak wielkim jest błędzie. Czy zakochana w sobie bogaczka poradzi sobie z problemami, których nie są w stanie rozwiązać pieniądze jej ojca? Nadeszła pora, aby rozpocząć walkę egocentryzmu, pieczołowicie pielęgnowanego od urodzenia, z uśpionym głęboko ziarnem altruizmu, które chce wykiełkować.

     Dawno tego nie robiłam, więc może tym wyjątkowym razem zacznę od minusów. Tak, dobrze widzicie, od minusów! Ta książka ma jeden, szalenie irytujący, drażniący i denerwujący minus... Skończyła się! Ach! I ma jeszcze jeden. Na premierę kolejnego tomu trzeba czekać. Tak nie nie robi droga Autorko, oj nie!

      Teraz mogę przejść do pozytywnej części recenzji. Co na początek? Może zacznę od tego, że po poznaniu pierwszej części, jaką jest Mąż potrzebny na już napisałam swoją opinię i postanowiłam zapoznać się z innymi ocenami. Byłam zdziwiona czytając bardzo negatywne opinie. Wiedziałam jednak, że gusta są różne i o nich się nie dyskutuje. W końcu nie wszystkich może bawić to, co bawi mnie. Najważniejsze, że autorka się nie poddała i 17 stycznia 2017 roku premierę miała jej kolejna powieść będąca kontynuacją pierwszej. O ile debiut bardzo mi się podobał, to druga część pobiła swoją poprzedniczkę na głowę!

     Głównodowodzącą tym razem zostaje nie ktoś inny, jak sama Zośka! Kiedy to zobaczyłam, zaczęłam się zastanawiać, czy aby nie mam problemów ze wzrokiem. Naprawdę?! Ta Zośka, której tak nie lubiłam w pierwszej części? Ta głupiutka bogaczka ma być teraz najważniejsza? Zastanawiałam się co też Małgorzata Falkowska zmajstrowała za historię. Obawiałam się tego, ale zarazem byłam szalenie ciekawa i zaintrygowana. Zaczęłam czytać i... o matko! Przepadłam od pierwszych stron. Powieść tę czyta się błyskawicznie pod warunkiem, że nie robi się zbyt długich przerw na głośny śmiech. Przysięgam! Miałam takie momenty, w których nie mogłam kontynuować czytania, bo przez pół godziny zanosiłam się śmiechem. Śmiałam się jak szalona, a na ten widok po chwili śmiała się moja piętnastomiesięczna córeczka. Cała rodzina szczęśliwa! Kiedy się uspokajałam i wracałam do czytania, mój wzrok znów padał na pewne zdanie, które ponownie wywoływały salwę śmiechu.

     No dobra, ale co z tą głupiutką Zośką? Zosieńko, serce Ty moje... Wiecie co? Faktycznie, drażniła mnie w pierwszej części o czym otwarcie pisałam w recenzji. Ale tutaj... Ona jest fantastyczna! Nie, nie okazuje się nagle być alfą i omegą, chociaż z całą pewnością tak o sobie myśli. Przez swoją głupotę robi się niezwykle urocza. Po chwili jednak okazuje się jeszcze, że ma wielkie i wspaniałe serce. A do tego jak potrafi zabawić towarzystwo! Ile ja bym dała, żeby znaleźć się choć na jeden wieczór w towarzystwie wszystkich przyjaciółek lub chociaż niej samej. Mogłabym być nawet tylko nagłą znajomą internetową, albo telefoniczną. Życie od razu nabrałoby więcej barw. Wspomniałam jeszcze o jej przyjaciółkach. Cóż, są one specyficzne. Momentami można by rzec, że się nienawidzą. Właściwie sama miałam ochotę zrobić coś Jolce... Jednak kiedy przychodzi sytuacja kryzysowa, stają za sobą murem i to szalenie solidnym.

     Jednym z ciekawszych i poważniejszych wątków jest problem socjalny. Autorka zabiera nas w miejsce, do którego zapewne wielu z nas nigdy nie dotarło. Szary, brzydki, zniszczony budynek Domu Dziecka, a w środku gromadka wychowanków. Fantastycznych, choć momentami trudnych. Tu znalazłam swojego kolejnego faworyta - Marcela. On i Zośka to duet pierwsza klasa. Jakie ten chłopak ma pomysły... Aj, wiem, że przez tą recenzję usiądę zaraz nad książką i przeczytam ją od nowa! Warto jednak zaznaczyć, że dzięki "bidulowi" nie tylko można się tu pośmiać, ale i ciepło wzruszyć... Z kolei jeśli chodzi o Sebastiana... Nachodzą mnie myśli, czy Autorka miała tak fantastyczne przeboje ze swoim wydawnictwem? ;) Moi Drodzy pamiętajcie: "Windą do nieba!". Jeśli przeczytacie tę książkę, zrozumiecie!

     Pokochałam w tej książce dialogi! Są one tak przecudowne, że chce się je pochłaniać, czytać w kółko i wracać do nich co chwilę. Mknie się przez nie z prędkością światła, a co najważniejsze, wiele z nich pozostaje w głowie. Gorzej być (nie) może to nie tylko zabawna komedia literacka. To również ciepła, mądra i przyjemna opowieść, którą chyba każdy może przeczytać. Jest to pozycja, którą może poznać matka, córka, babcia, ale i syn, czy dziadek. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. 

Podsumowując:
     Kiedy głównodowodzącą zostaje Zosia Majer - spodziewajcie się niespodziewanego! Dalsze losy zwariowanych przyjaciółek to szalenie wciągająca historia, która bawi do łez, ale i wzrusza. Książka lekka, przyjemna, błyskotliwa i skąpana w ogromnej dawce dobrego humoru! Polecam gorąco!




     



Za możliwość przeczytania książki i napisania do niej rekomendacji serdecznie dziękuję Autorce oraz wydawnictwu Videograf
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...