Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak horyzont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak horyzont. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 października 2017

"Kłopot z kobietami" - Jacky Fleming || RECENZJA



Małe mózgi, słabe ręce i skłonność do histerii - kobiety nie zostały stworzone do wielkości...






Tytuł: Kłopot z kobietami
Tytuł oryginału: The Trouble With Women
Autor: Jacky Fleming
Tłumaczenie: Maria Makuch
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Data wydania: 27 lutego 2017
Liczba stron: 128


     Jak powszechnie wiadomo, z kobietami to wiecznie jeden wielki kłopot. Sukienka nie taka, fryzura przekrzywiona, odcień szminki nie pasuje do podeszwy dziesięciocentymetrowej szpilki, za ciepło, za zimno, książka nie taka... Dobra, żartuję! Czy Jacky Fleming poradził sobie z wszechobecnym w książce żartem? Przekonajcie się!

wtorek, 16 maja 2017

"Córka Stalina" - Rosemary Sullivan [recenzja]




Tytuł: Córka Stalina
Tytuł oryginału: Stalin's Daughter
Autor: Rosemary Sullivan
Tłumaczenie: Miłosz Wojtyna
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Data wydania: 20 lutego 2017
Liczba stron: 656


     Długo zastanawiałam się, jak powinnam zacząć tę recenzję. Spodziewałam się nudnawej i zdecydowanie zbyt długiej biografii, która w żaden sposób mnie nie zachwyci. Co otrzymałam? W jednym słowie tego opisać się nie da. Czy to źle, czy dobrze? Przekonajcie się sami...


Jesteś córką Stalina. Jesteś więc martwa za życia. Twoje życie dobiegło już końca. Nie żyjesz własnym życiem ani żadnym innym. Istniejesz tylko jako dodatek do pewnego nazwiska.


      Dorastała w złotej klatce kremlowskich pałaców. Choć traktowano ją jak księżniczkę, jej życie naznaczone było tragedią. Osaczona przez ojca i totalitarny system, musiała podporządkować swoje życie regułom okrutnego reżimu. Jej matka popełniła samobójstwo, ukochany trafił do gułagu, członkowie rodziny i przyjaciele znikali w tajemniczych okolicznościach. Chociaż pragnęła tylko miłości i akceptacji, po kolei traciła wszystkich, których kochała. Uporczywie szukając własnego miejsca w świecie, poświęciła wszystko, by uwolnić się od widma Stalina.

     Obawiałam się długiej lektury wiejącej nudą, a otrzymałam coś zupełnie innego. Nie często trafiają się biografie, które są naprawdę ciekawe i dobrze napisane. Takie, które wnoszą coś nowego w nasze życie i skłaniają do przemyśleń. W końcu takie, które zachęcają do poznania historii naszego świata tych, którzy z historią mają zdecydowanie na bakier. Taka właśnie jest Córka Stalina

      ZSRR chyba każdemu już zawsze będzie kojarzyć się w pierwszym momencie z wielkim wodzem Stalinem. Przyznam szczerze, że nawet nie przyszło mi na myśl, aby pomyśleć o kimś takim jak jego żona, czy dzieci. Losy Swietłany Alliłujewej w niesamowity i bardzo dokładny sposób przedstawiła Rosemary Sullivan. Dzięki wspomnieniom córki, otrzymujemy obraz Stalina jako nie tylko wielkiego wodza, ale również jako męża i ojca. Czy bardzo różnił się  w tych rolach?

      Swietłana swoje dzieciństwo wspomina bardzo miło. Otoczona była rodziną i miłością, jakiej potrzebuje każdy. Żyła w świecie dobroci i przepychu. Stalin jawił się wtedy dobrym, kochanym ojcem, który córce przychyliłby nieba. Dbał o jak najlepsze wychowanie córki i bardzo dobre wykształcenie. Czy można powiedzieć w tym miejscu, że był tyranem? Dzieciństwo Swietłany zdawało się być bajką, o jakiej każdy mógłby pomarzyć.

      Nigdy nie dowiemy się co było przyczyną samobójstwa matki Swietłany, która strzeliła sobie prosto w serce. Czyżby romanse Stalina? Co ją skłoniło do tak drastycznych posunięć? W końcu osierociła maleńką córeczkę. Pozostawiła ją ojcu... To wszystko zmieniło. Mała dziewczynka nie zapamiętała nawet twarzy matki. To wielka strata i ogromny ból dla dziecka, które nikogo nie potrzebuje tak, jak matki. Jedynej, wyjątkowej, ukochanej. To, co w pamięci dziecka pozostało, to zapach perfum Chanel, które nawiasem mówiąc Nadia używała wbrew zakazom Stalina.
Z czasem, kiedy Swietłana zaczęła dorastać i coraz więcej rozumieć docierało do niej, w jak okrutnym świecie przyszło jej żyć. Dostrzegła kim naprawdę jest jej ojciec. Zrozumiała fakt, że właściwie od dnia narodzin, jej życie jest nic nie warte. Przyszło jej zmierzyć się z największym wrogiem - ojcem.

     Książka, która wyszła spod pióra Rosemary Sullivan to niesamowita opowieść o kobiecie, która miała nie mieć własnego życia. O kobiecie, której życie od urodzenia było ustawione. Takie życie, to nie życie. Ta książka, to nie tylko suche fakty, lecz przepięknie napisana opowieść o życiu pod dyktaturą Stalina. O walce z największym wrogiem.

     Córka Stalina to niesamowita opowieść poparta autentycznymi wydarzeniami z życia i wspomnieniami Swietłany Alliłujewej. To książka, który wzruszy i zmusi do przemyśleń, a także dostarczy wielu faktów z życia pod dyktaturą Stalina. Polecam ją każdemu, zarówno czytelnikom stroniącym od tego typu literatury, jak i miłośnikom. Nikt się nie zawiedzie!






sobota, 11 marca 2017

"Pani Einstein" - Marie Benedict [recenzja]




Tytuł: Pani Einstein
Tytuł oryginału: The Other Einstein
Autor: Marie Benedict
Tłumaczenie: Natalia Mętrak - Ruda
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Data wydania: 9 stycznia 2017
Liczba stron: 320


     Kto by pomyślał, że wpadnie mi w ręce książka o Einstein. Pani, Einstein? Ja na pewno nie, dlatego tym bardziej gdy ją zobaczyłam, postanowiłam zagłębić się w jej treści. Od dawna bowiem wiadomo, że kobiety miały ogromny wpływ na poczynania, a co za tym idzie i sukcesy swoich mężczyzn. 

      Jesień 1896 roku. Mileva ma dwadzieścia jeden lat i jako jedna z pierwszych kobiet rozpoczyna studia fizyczne na Uniwersytecie w Zurychu. Uważa, że jej kalectwo przekreśla szanse na miłość. Postanawia w pełni poświęcić się nauce. Jest nieprzeciętnie inteligentna, ambitna i zamierza wiele osiągnąć. Studiujący z nią Albert zakochuje się w jej niezwykłym umyśle i niedoskonałym ciele. W ich małżeństwie jest miejsce nie tylko na miłość, ale też na wspólną pasję. Kilkanaście lat później świat zachwyca się odkryciami Einsteina. Nikt nie pyta jak ich dokonał, nikt nie wspomina o Milevie.

     Pani Einstein nie jest biografią, czy powieścią historyczną. Nie ma pewności, co do losów Milevy, ani tego, jaki miała wpływ na swego męża. Spośród wielu spekulacji i domysłów, Marie Benedict stworzyła powieść zbeletryzowaną i godną podziwu. Ile razy w historii już było tak, że za poczynaniami mężczyzny, stała jego żona. Dopiero po przeczytaniu tej książki, zaczęłam zgłębiać informacje na temat teorii względności i jej odkrycia. Czy na pewno za tym wszystkim stoi sam Albert Einstein?

      Powieść pani Benedict to przede wszystkim historia pięknych marzeń, poświęcenia i dążenia za ideałami, które w prawdziwym świecie nie zawsze okazują się być trafione. Młodziutka i zakochana Mileva poświęca wszystko w imię miłość do ukochanego. Świat nauki odchodzi na dalszy plan, bo trzeba zająć się domem i mężem. Początkowo Milewa nie zdaje sobie sprawy z tego, że coraz bardziej odsuwa się od marzeń, które prowadziły ją do tej pory. Powoli umiłowana żona staje się zwykłą kurą domową, a jej ambitne plany zdają się być zapomnianą utopią. Mileva jest idealnym przykładem wielu kobiet na świecie. Nie jestem feministką, nie żądam równouprawnienia. Są pewne dziedziny życia, w których lepiej odnajdują się kobiety lub mężczyźni, a razem potrafią zdziałać cuda. Drażnią mnie jednak sytuacje, w których jeden z partnerów całkowicie rezygnuje z własnych marzeń i planów względem drugiego. Miłość miłością, a osiągnięcie naukowego sukcesu, to druga strona medalu. Żałuję, że nie mamy dostępu do informacji, jak było naprawdę. Czy teoria względności powinna być przypisana jednemu Einsteinowi, czy może dwójce? Małżeństwu? Sądzę, że w tym całym zamieszaniu jest ziarno prawdy, a Mileva, jako niezwykle zdolna fizyczka mogła mieć w tę teorię duży wkład.

      W powieści autorka również wspomina moment spotkania Einsteinów z Marią Skłodowską-Curie, która stała się autorytetem i inspiracją dla Alberta. Jest to bardzo miły akcent, o którym zdecydowanie przyjemnie jest przeczytać.

      Powieść Marie Benedict czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Z wielkim zainteresowaniem czytałam o losach młodej kobiety, która nade wszystko chciała uszczęśliwić męża. To taki znany w dzisiejszych czasach widok, który zachował nam się od dawien dawna.
Książka napisana prostym i zrozumiałym językiem, a do tego okraszona jest sporą dawką uczuć. Dla mnie jest to idealne zestawienie.

     Pani Einstein to ciekawa powieść, która skłania do przemyśleń. Prosta, lekka i przyjemna, a przy okazji uczuciowa i skłaniająca do refleksji. Warto poznać różne punkty widzenia na pewne sprawy, a ten, choć nie do końca prawdziwy, może jednak taki być. Polecam!






Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak


      
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...