Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czwarta strona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czwarta strona. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 listopada 2018

"Zaczekaj na mnie" - Lidia Liszewska, Robert Kornacki





Tytuł: Zaczekaj na mnie
Autor: Lidia Liszewska, Robert Kornacki
Cykl: Matylda i Kosma (tom II)
Data wydania: 19 września 2018
Liczba stron: 360


     Po przeczytaniu pierwszej części, jaką jest Napisz do mnie nie miałam żadnych wątpliwości, że bardzo chciałabym przeczytać kontynuację, by jeszcze raz znaleźć się w świecie Matyldy i Kosmy. Niezmiernie się ucieszyłam, gdy czerwona wpadła w moje ręce, a ja ponownie mogłam przenieść się do świata, za którym zdążyłam zatęsknić. Czy tym razem autorski duet znów mnie zachwycił?

czwartek, 1 listopada 2018

"Sekrety i kłamstwa" - Sylwia Trojanowska






  Tytuł: Sekrety i kłamstwa  (tom I)
Autor: Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 22 sierpnia 2018
Liczba stron: 330


     Przygoda z historiami, jakie otrzymujemy od Sylwii Trojanowskiej w moim przypadku rozpoczęła się inaczej niż w większości przypadków. Zazwyczaj jest tak, że najpierw czytam książkę, a później przez ciekawość poznaję autora - zazwyczaj internetowo. W tym przypadku było z goła inaczej. Najpierw trafiłam w sieci na autorkę, później na moją półkę trafiła jej debiutancka trylogia, a następnie w moje ręce trafiła książka, która była pierwszą jaką poznałam autorki - A gdyby tak. Po jej lekturze byłam już pewna, że moja przygoda z twórczością Sylwii tak naprawdę dopiero się rozpoczyna. Teraz nadszedł czas na Sekrety i kłamstwa

sobota, 8 września 2018

"Do zakochania jeden rok" - Joanna Szarańska || PATRONAT MEDIALNY




Tytuł: Do zakochania jeden rok
Cykl: Kronika pechowych wypadków (tom II)
Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: Czwarta strona
Data wydania: 02 sierpnia 2018
Liczba stron: 328


     Moja przygoda z twórczością Joanny Szarańskiej tak naprawdę rozpoczęła się dopiero wraz z jej zeszłoroczną świąteczną powieścią Cztery płatki śniegu, która spośród wszystkich zimowych książek podobała mi się najbardziej, zarówno ze względu na treść jak i okładkę. To był strzał w dziesiątkę i pomimo, iż na półce od dawna czekał na mnie debiut pisarki, to zaczęłam zupełnie inaczej. Co mnie tak bardzo intryguje w twórczości autorki?

piątek, 22 czerwca 2018

"Okrutna pieśń" - Victoria Schwab





Tytuł: Okrutna pieśń
Tytuł oryginału: This Savage Song
Seria: Świat Verity
Autor: Viktoria Schwab
Wydawnictwo: Czwarta strona
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Data wydania: 17 stycznia 2018
Liczba stron: 432


     Jak wiecie, nie często sięgam o fantastykę. Muszę mieć na nią naprawdę ochotę lub musi mnie czymś na tyle mocno zaintrygować, żebym chętnie wyciągnęła po nią rękę. Co było w Okrutnej pieśni, co zwróciło moją uwagę i sprawiło, że zapragnęłam ją przeczytać?

sobota, 14 kwietnia 2018

"A gdyby tak..." - Sylwia Trojanowska


Przeszłość jest ważna, ale po to, żeby budować na niej przyszłość, a nie ją burzyć.







Tytuł: A gdyby tak...
Autor: Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: Czwarta strona
Data wydania: 14 marca 2018
Liczba stron: 360


     Czasami zdarza się tak, że pomimo szczerych chęci nie damy rady zapoznać się z twórczością autora, którego bardzo chcemy poznać od strony jego dzieł. W moim przypadku tak też było z Sylwią Trojanowską, za którą zabierałam się i zebrać nie mogłam, choć jej wszystkie książki pięknie prezentują się na mojej półce. Dlaczego nie udało mi się zapoznać z jej powieściami wcześniej?

środa, 21 marca 2018

"Napisz do mnie" - Robert Kornacki, Lidia Liszewska




Tytuł: Napisz do mnie
Autor: Robert Kornacki, Lidia Liszewska
Wydawnictwo: Czwarta strona
Data wydania: 28 lutego 2018
Liczba stron: 544


     Od kiedy ta książka pojawiła się w zapowiedziach, przyciągała mnie do siebie naprawdę piękną okładką. Większość z Was już może wiedzieć, że jestem okładkową sroką, więc rozumiecie, że jak ujrzałam tę książkę to byłam pewna, że prędzej czy później ona trafi w moje ręce. Okazało się, że trafiła szybciej niż przypuszczałam...

środa, 28 czerwca 2017

"Mów mi Katastrofa!" - Magdalena Wala [recenzja]




Tytuł: Mów mi Katastrofa!
Seria: Seria z babeczką
Autor: Magdalena Wala
Wydawnictwo: Czwarta strona
Data wydania: 29 marca 2017
Liczba stron: 371


      Mówiłam Wam, że potrafię sięgać po książki kierując się tylko i wyłącznie okładką? Z całą pewnością! Dziś przedstawiam Wam książkę, która wpadła mi w oko od kiedy ją zobaczyłam. Nie wiem co jest w tej okładce, jednak coś mnie do niej szalenie przyciągało! Właściwie nie potrafię do teraz od niej oderwać wzroku. Musiałam ją dorwać w swoje łapki, nawet, jeśli zawartość okazałaby się dużo słabsza. W końcu ją poznałam! Jak myślicie, środek dorównuje okładce?

       Aldona ma wiele talentów, ale największym z nich jest wpadanie w tarapaty i przyciąganie niezwykłych zdarzeń, a przy tym... przystojnych mężczyzn.
W wyniku zaskakującego splotu wydarzeń na jej drodze staje Kamil i to nie jeden raz! Mężczyzna pojawia się w najmniej spodziewanych momentach, w różnych zakątkach kraju i jakby nie przypadkiem. W dodatku jak na złość spotkaniom towarzyszą kompromitujące dla dziewczyny okoliczności. Kim jest tajemniczy przystojniak? Czy zakochana po uszy Aldona nie pomyli się znowu, tym razem z wyborem obiektu swoich uczuć?

       Od czego by tu zacząć? Może od tego, że właściwie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po piórze autorki. Spotkałam się jednak z całą masą pozytywnych opinii zarówno o tej, jak i o poprzednich książkach. Na kilka dni przed przystąpieniem do lektury pewna czytelniczka napisała mi, że zdecydowanie nie poleca. Przyznam, że odrobinę zwątpiłam, ale to jeszcze mocniej utwierdziło mnie w przekonaniu, że muszę sama poznać i ocenić tę powieść.

      Otworzyłam książkę i przepadłam! Naprawdę! Nie wiem jak to się stało, ale nim się obejrzałam, już byłam po skończonej lekturze! Okazało się, że to idealna historia na wakacyjne wieczory i leniwe popołudnia. Jeśli jesteście jeszcze przed urlopem, to weźcie tę pozycję pod uwagę!

        Co w niej odnajdziemy? Świetnie wykreowanych bohaterów, których nie sposób nie polubić. Każdy z nich jest zdecydowanie inny, dzięki czemu czytelnicy mają większe szanse na odnalezienie pokrewnych dusz, a tym samym na odnalezienie książkowego przyjaciela. Bohaterowie są niesamowicie barwni, co nadaje powieści powiew świeżości, a ich nietypowość sprawia, że historia zdaje się ożywać na naszych oczach. Zazwyczaj staram się każdą postać traktować na równi, jednak tym razem pewna babcia przyprawiała mnie o szczere napady śmiechu! Naprawdę, ta kobieta jest perełką opowieści.

       Bardzo się cieszę, że autorka wplotła w fabułę wątek miłosny, który przede wszystkim nie przytłacza reszty! Nie jest ani zbyt nachalny, ani totalnie pomięty. Można spokojnie stwierdzić, że całość jest naturalnie wyeksponowana. Warto również wspomnieć, że w tej książce nie znajdzie się scen erotycznych, które coraz częściej wędrują na karty współczesnych powieści. 

      W powieści Mów mi Katastrofa! znajdziemy ciekawe, barwne i plastyczne opisy różnych miejsc, które pomogą odnaleźć się w kolejnych zakątkach, intrygujące dialogi pomiędzy bohaterami oraz nutkę tajemniczości! Nie zabraknie tutaj również gwary śląskiej, która osobiście przypadła mi do gustu w tej odsłonie. Autorka oprócz zabawnych momentów, funduje nam również cięższe tematy, takie jak traumatyczne dzieciństwo, które do teraz daje o sobie znać, a wspomnienia z przeszłości nigdy nie zostaną całkowicie zapomniane.

       Mów mi Katastrofa! to lekka, przyjemna i zabawna historia, która idealnie sprawdzi się na wakacyjne wieczory. Umili czas niejednemu czytelnikowi i sprawi, że uśmiech na dłużej zagości na jego twarzy. To opowieść niosąca nadzieję na lepsze jutro i pokazująca, że każdą "katastrofę" możemy obrócić na naszą korzyść. Wystarczy dobrze się jej przyjrzeć. Polecam!







niedziela, 12 lutego 2017

"Karuzela" - Agnieszka Lis


Nie można sobie wziąć zwolnienia od życia...




Tytuł: Karuzela
Autor: Agnieszka Lis
Wydawnictwo: Czwarta strona
Data wydania: 11 stycznia 2017
Liczba stron: 632


     Od czego dziś powinnam zacząć? Może od tego, że z samego rana napisałam to zdanie, chcąc przelać wszelkie emocje, jakie towarzyszyły mi podczas lektury i do teraz nie ruszyłam z miejsca. Cały czas mam przed oczami obraz rodziny, którą pokochałam jak swoją własną ze wszelkimi jej niedoskonałościami, jak i zaletami. Po Karuzeli spodziewałam się podobnej powieści do Pozytywki. Jednak to co dostałam jest... Po prostu przeczytajcie dalej.

     Renata wiedzie zwykłe, aktywne życie gospodyni domowej. Mateusz, jej mąż zarabia na życie, a ona zajmuje się domem i trójką dzieci. Jest tak zarzucona domowymi obowiązkami, że na dalszy plan schodzi troska o siebie samą. O zdrowie, które przecież jest najważniejsze. Renata nie dopuszcza do myśli, że może dziać się z nią coś złego. Nie ma na to czasu, a coraz częstsze i intensywniejsze siniaki, które biorą się praktycznie z niczego, to nic groźnego. Niestety diagnoza lekarska jest nieodwołalna - białaczka. Od tego momentu życie całej rodziny, jak i najbliższych znajomych obraca się o sto osiemdziesiąt stopni...

     Zdecydowanie nie tego się spodziewałam. Nie takiej historii, nie takich bohaterów, nie takiego zakończenia. Wszystko na nie! Dlaczego? Jak tak można? Ach, zacznijmy może od początku...

     Odniosę się ponownie do wspomnianej Pozytywki. Polubiłam tamtą historię, jednak miałam wrażenie, że składa się ona z dwóch części: pierwszej - bardzo dobrej i drugiej - słabszej. Była dość cienka i szybko ją odłożyłam na półkę, choć w pamięci pozostała do dziś. I nagle dostałam Karuzelę. Znacznie obszerniejszą. Początek bardzo dobry, wciągający, a nawet i porywający. I tu pojawiła się iskierka obawy. A co jeśli dalsza część będzie słabsza? Jeśli mi się nie spodoba i ciężko będzie mi pokonać sporych rozmiarów dalszą część historii? Niesamowicie cieszę się z tego, że Agnieszka Lis z każdym kolejnym zdaniem budowała coraz większe napięcie. Do ostatniego wyrazu, do ostatniej kropki. Z tej książki emocje i uczucia wprost wylewają się, zatapiając czytelnika. Wczorajszej nocy to ja wylewałam, ale hektolitry łez. Płakałam jak dziecko, któremu bardzo na czymś zależało i nagle to straciło. Bez możliwości zapoznania się z sytuacją, bez jakiegokolwiek przygotowania się. Tak nagle, po prostu. Strzał i już. Do teraz na myśl o tym co przeczytałam pojawia mi się gęsia skórka, a oczy robią się dziwnie szklane.

      Zastanawiałam się czego może dotyczyć sam tytuł. Pierwsze skojarzenie odsyłało mnie do wesołego miasteczka lub chociaż małej karuzeli dla dzieci, jakie często można zastać w centrach handlowych. Kilka kolorowych koników poruszających się w rytm wygrywanej melodii. Niestety (a może i stety?) takiej tutaj nie znajdziecie. Tytułowa "karuzela" odnosi się raczej do uczuć i emocji, jakie targają bohaterami, ale i czytelnikami. Do przewrotności losu i tempa życia, w jakim przyszło egzystować każdemu z nas. Życiowa karuzela nabiera tempa, wpada w szaleńczy wir, by nagle ni stąd, ni zowąd zacząć kręcić się w drugą stronę.

       Zdecydowanie bardzo mocną stroną powieści są jej bohaterowie. Prawdziwi, pełnokrwiści, bardzo realni. Można by rzec, że historia Renaty i jej rodziny została wycięta z prawdziwego życia. Tak bardzo wczułam się w losy tych ludzi, że czuję się, jakbym była siostrą Renaty, Anią. Albo chociaż jej przyjaciółką (czy to zbieg okoliczności, że ma na imię Daria?). Każdy z tych bohaterów ma swoje mocne i słabe strony. Bagaż doświadczeń, z którym musi się zmagać. W końcu trafiłam na powieść, w której postacie nie są wyidealizowane, podkolorowane, czy ulepszone. Naprawdę codziennie spotykamy takich ludzi na ulicy, w sklepie, szkole, czy pracy. W końcu jak już wspomniałam mogła to być historia każdego z nas (choć nikomu nie życzę choroby!). Pokochałam dzieci Renaty: Eryka, Krysię i Krzysia. Ta trójka jest wspaniała!

      W Karuzeli bardzo dobrym zabiegiem jest pokazanie zmagania się z rakiem z różnych punktów widzenia. Dostajemy myśli Renaty, która jest chora, ale nie tylko. Widzimy przez co przechodzi jej mąż Mateusz, dzieci, rodzice, siostra, przyjaciółka, uczniowie ze szkoły i przedszkola, nauczyciele, lekarze. Każdy z nich inaczej patrzy na chorobę. Jedni od razu spieszą z pomocą, by być jak najdłużej przy chorym, inni odsuwają się, jakby się bali, że się zarażą. W bardzo ujmujący sposób autorka przedstawiła sposób uświadamiania ludziom czym jest rak chociażby za pomocą wyjaśnień na temat wypadania włosów.

      Kolejnym naprawdę ogromnym plusem jest strona techniczna książki. Gołym okiem widać, że autorka zadała sobie trud i dowiadywała się od fachowców niuansów dotyczących choroby, leczenia, przebywania chorego w szpitalu. Za sprawą przemiłej Pani Henryki (której historia również do najbardziej kolorowych nie należy) zafundowała nam (powojenną?) gwarę, która moim zdaniem jest szalenie trudna! Trud włożonej pracy owocuje fantastyczną powieścią, której nie chce się odłożyć na półkę, nie chce się o niej zapomnieć. Pragnie się ją czytać od nowa i znów od nowa. Mną wstrząsnęła bardzo mocno. Wrócę do niej, ale dopiero jak choć trochę się po niej pozbieram. Dawno książka nie rozłożyła mnie tak emocjonalnie, jak właśnie ta. Mam nadzieję, że autorka jeszcze nie raz zafunduje mi taki emocjonalny rollercoaster, bo zwykłą "karuzelą" tego nazwać po prostu nie można.

      Karuzela to szalenie emocjonująca powieść, która wyciśnie łzy z najbardziej zatwardziałego serca. Wzrusza, uczy, a momentami bawi uroczymi dialogami. To historia, obok której nie można przejść obojętnie. Zostanie w naszych sercach na długi czas i mam nadzieję, że niektórym uświadomi, jak ważne jest dbanie o siebie i zwracanie uwagi na własne zdrowie. Nie bagatelizujmy niepokojących symptomów, zawsze jest szansa, na pokonanie choroby. Polecam gorąco!





Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Autorce oraz wydawnictwu Czwarta Strona

czwartek, 21 kwietnia 2016

Agnieszka Lis - "Pozytywka". A jaką melodię wygrywa Wasza "Pozytywka"?

Agnieszka Lis - "Pozytywka"



Tytuł: Pozytywka
Autor: Agnieszka Lis
Wydawnictwo: Czwarta strona
Data premiery: 13 stycznia 2016
ISBN: 978-83-7976-367-2
Liczba stron: 258
Cena: 34,90
Moja ocena: 7/10


     Idealny ślub, wspaniały mężczyzna, cudowny dom. Można by rzec życie niczym bajka. Jednak czy w bajkach jest tylko pięknie i kolorowo? Czy bohaterowie magicznego świata nie zmagają się z trudami losu? Nikt z nas nie wiem, jakie plany wobec nas szykuje życie i nigdy nie będziemy na to gotowi.

    Monika, piękna i młoda ze zwykłego i prostego życia trafia do wspomnianej bajki. Poznajemy ją podczas wesela godnego samej księżniczki. Najpiękniejszy dzień życia każdej kobiety, a przynajmniej jeden z piękniejszych. Jednak Monika nie odczuwa euforii, pełni szczęścia zbyt przejęta detalami. Kobieta przeprowadza się do willi teściów i wspólnie z małżonkiem Robertem powinna wieść sielankowe życie. Chciałoby się powiedzieć: żyli długo i szczęśliwie. Z dnia na dzień Robert coraz bardziej odsuwa się od żony, ich miłość słabnie, a jedyne co ich jeszcze łączy to pragnienie dziecka. W wigilijny wieczór Monika oznajmia rodzinie radosną nowinę, jest brzemienna. Szczęście jednak, nie ma ochoty zawitać na dłużej, a niebawem nad żoliborską willę nadciągną ciemne chmury...

    Agnieszka Lis ma niezwykle lekkie pióro, prosty, choć niebanalny język. Książkę czyta się naprawdę bardzo sprawnie. Pierwszą połowę powieści dosłownie pochłonęłam. Polubiłam główną bohaterkę, która bardzo przypominała mi Klaudię z powieści Edyty Świętek "Wszystkie kształty uczuć". Obie bohaterki miały w sobie to coś, co mnie do nich bardzo przyciągnęło. Bardzo kibicowałam Monice i na wieść o dziecku bardzo się ucieszyłam. Jednak wraz z czarnymi chmurami pojawiającymi się nad żoliborską willą, u mnie pojawiły się łzy, delikatnie spływające po policzku i zawieszające się na rzęsach. Tak bardzo jej współczułam, tak bardzo chciałam przytulić i jakoś pocieszyć. Tylko jak? Co można powiedzieć kobiecie w takiej sytuacji... Do teraz nie znajduję odpowiednich słów, bo czy w ogóle jakieś słowa na taki ból istnieją? Czy cokolwiek poza czasem jest w stanie choć odrobinę złagodzić ból, pozwolić zapomnieć? Nie sądzę. 
Monika rzuca się w wir pracy i to, co z początku służyło jako mechanizm obronny, strategia przetrwania, z czasem stało się rutyną i jej stylem życia.

     Z drugiej strony mamy Roberta i całą resztę. Mężczyzna początkowo bardzo zakochany w żonie, nie widzący świata poza nią, gdzieś po drodze się pogubił. Jego świat zawirował, a on nie za bardzo wiedział jak się z tego zamętu wydostać. Kiedy dochodzi do tragedii, jego życie zmienia się już na dobre. Nie daje Monice odpowiedniego wsparcia, nie dba o nią i nie zapewnia żonie bezpieczeństwa w swych silnych, męskich ramionach. Co mnie zaskoczyło, jedyną osobą, która od początku wyciąga pomocną i życzliwą dłoń do Moniki, jest jej teściowa Teresa. Matka Roberta często widzi w młodej kobiecie siebie sprzed wielu lat. Pamięta jakie popełniła błędy, których żałuje do dzisiaj.
Ja zmarnowałam swoje marzenia; nie oddawaj życia walkowerem.
     Niestety druga połowa książki była troszkę słabsza, od pierwszej, jednak nie była zła. Przeczytałam ją również szybko, jednak nie odczułam już tak potężnych emocji jak wcześniej. Pojawiał się czasami na mojej twarzy uśmiech, ale już nie od ucha do ucha, jak wcześniej. Nie pojawiły się też łzy, choć były momenty, kiedy zamykałam książkę i przerywałam na chwilę lekturę bojąc się, że za chwilę znów uronię łzę. Pozytywce zdecydowanie towarzyszą mocne emocje, które mną targnęły. Autorka wystawia swoich bohaterów na wielką próbę życia. Autorka w ciekawy i ujmujący sposób przedstawia nam dramat kobiety, stojącej w obliczu strasznej tragedii. Jej przemiana i dojrzewanie do pewnego punktu życia są bardzo realne. Troszkę zawiodłam się zakończeniem, czegoś mi w nim zabrakło.

     Reasumując Pozytywka to powieść z nutą zarówno słodyczy, jak i goryczy. Opowiada o szczęściu i samotności wśród ludzi, wśród najbliższej rodziny. Przedstawia tragedię młodych, kochających się ludzi i rozpad miłości. Ukazuje jak radzić sobie z depresją, jak wspiąć się na szczyty sławy, ale i jak z niej szybko spaść. Razem z Moniką poznajemy świat i podróż do psychiki i serca kobiety ponad wszystko kochającej swoje dziecko. Książka nie jest dla każdego. Jednego zachwyci i wyciśnie z niego emocje, zmusi do refleksji, innego zrazi. Ja jestem zdecydowanie bliżej tej pierwszej opcji. Osobiście z całą pewnością jeszcze nie raz sięgnę po twórczość Agnieszki Lis, gdyż mnie przekonała do siebie. Na koniec słowa, które szalenie mi się spodobały:
Chcesz rozśmieszyć Boga? Opowiedz mu o swoich planach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...